Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft xxx. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft xxx. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2009

Myszka krzyżykowa 2

Wyhaftowałam jeszcze taką myszkę - będzie do kompletu z poprzednią.


Mam jeszcze dwa myszkowe wzory w zanadrzu, ale nie wiem, kiedy się za to zabiorę, bo pogoda taka piękna, że pół dnia spędzamy w piaskownicy...

sobota, 14 lutego 2009

Myszka krzyżykowa.

Ostatnio natchnęło mnie znowu na haftowanie krzyżykowe. Ta myszka urzekła mnie już dawno - lubię dmuchawce. Miło się ją haftowało, ale wyszła inaczej niż we wzorze - trochę sama zmieniłam świadomie, a trochę się myliłam (zwłaszcza przy futerku). Poza tym użyłam te kolory muliny, jakie miałam, bo nie chcę za dużo kasy na to wydawać (kryzys w końcu jest, co nie? ;) )

Tymczasowo, Myszka stoi sobie na półeczce, czekając na kolejne myszki z serii. Planujemy też małe przemeblowanie pokoiku Ali, więc obrazki zawisną dopiero jak meble znajdą się na docelowych miejscach.

niedziela, 18 stycznia 2009

W żółtej ramce

Odebrałam Baranki od pana oprawiacza:

Jestem zadowolona, bo ramka ładnie pasuje do pokoiku Ali. Ale też i trochę niezadowolona, bo myślałam, że ten pan bardziej naciągnie kanwę... cóż...

środa, 10 grudnia 2008

Liczenie Owiec

Skończyłam!


Te cyferki to może nie jest szczyt marzeń, ale już odpuszczam.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Owieczki

Owieczki są już prawie gotowe. Brakuje jeszcze cyferek - postanowiłam zamiast napisów "one, two..." wyhaftować cyferki - tak będzie bardziej edukacyjnie, wydaje mi się.
Szukam więc wzoru na ładne cyferki i coś czuję, że sama będę musiała go sobie narysować...
Tymczasem owce wyglądają tak:


wtorek, 18 listopada 2008

A kuku baranku!

Baranków przybywa, mam już napoczętych 7 z 10, tzn. wyhaftowałam im już wszystko prócz wełny, która ma być białą nitką - nie chcę. by się brudziła więc zostawiam ją sobie na koniec. Oczywiście baranki składają się głównie z wełny, więc jeszcze długa droga przede mną ;) stawianie xxxxxx szczelnie zapełnia mi wszystkie wolne chwile.


Ala reaguje na to moje haftowanie zaskakująco entuzjastycznie. Patrzy na baranki, które póki co ledwo widać i z radością pokazuje paluszkiem wołając: ooO! A jak haftuję i igła raz pokazuje się a raz znika pod kanwą, to Ala śmieje się: A kuku! i próbuje łapać uciekającą nitkę.

niedziela, 16 listopada 2008

xxx xxx xxx

Dałam się wciągnąć - nie dość, że w to blogowanie, to jeszcze w krzyżykowe wyszywanki. Tak, tak drodzy Państwo, ja haftuję, od wczoraj.
A było to tak...
Zaczęło się od tego, że przypomniałam sobie listę linków, które swego czasu przysłała mi Ju. Były to linki do różnych fajnych blogów. Autorki tych blogów trudnią się głównie wymyślaniem czegoś z niczego: szyją, tną, sklejają, a ja to uwiellllbiam. Przypomniałam więc sobie o tej liście, odszukałam i załadowałam do Google Reader.
Od tej pory w łatwy sposób jestem z tymi blogami na bieżąco i nie muszę tracić czasu na klikanie w każdy link osobno. Zaczęłam te blogi przeglądać i podziwiać a potem szukać podobnych i jak po nitce do kłębka, dotarłam do bloga pani M.
Napatrzyłam się na to wszystko i aż zasnąć nie mogłam, tak bardzo chciało mi się coś stworzyć.
Kiedy ja ostatni raz haftowałam? - na początku LO, chyba. Pamiętam, że bardzo to lubiłam, ale przestałam, bo nie bardzo wiedziałam, co robić z gotowymi robótkami. Takie za mało nowoczesne mi się to wydawało, by wieszać na ścianę. Teraz to co innego - blog pani M. uświadomił mi, że można też wyhaftować coś co będzie ładną ozdobą pasującą do nowoczesnego wnętrza, coś co takie wnętrze przemieni w miejsce z duszą.
Przekopałam Internet i znalazłam wzór do haftu ze słodkimi owieczkami (trochę go zmienię, ale o tym innym razem) - gotowy obrazek zawiśnie nad łóżeczkiem Ali. Już dawno nie robiłam nic na ścianę.


W piątek z wydrukowanym schematem ruszyłam na podbój mojej ulubionej (bo najbliższej) pasmanterii i wyszłam stamtąd z 15 (słownie: piętnastoma) kolorami mulin, kanwą i igłami. Do tanich to to hobby nie należy muszę rzec... ale to tak na marginesie.
Pasmanteria to dla mnie prawie jak kraina czarów, to jak dobrze wyposażony sklep plastyczny - morze możliwości, inspiracji i odkładanych w głąb pamięci pomysłów.
Obsłużyła mnie bardzo miła pani (obsługiwała mnie też jedna niemiła, ale o niej nie będę przecież pisać), która zapoznała mnie z całym ich hafciarskim asortymentem. Wspaniałe to jest!
"Za moich czasów nie było tylu rzeczy" - chciałoby się rzec.

Na szczęście to nadal są moje czasy ;)