środa, 8 kwietnia 2009

Myszka krzyżykowa 2

Wyhaftowałam jeszcze taką myszkę - będzie do kompletu z poprzednią.


Mam jeszcze dwa myszkowe wzory w zanadrzu, ale nie wiem, kiedy się za to zabiorę, bo pogoda taka piękna, że pół dnia spędzamy w piaskownicy...

Tajemniczy gość

Wspominałam czas jakiś temu o tajemnicy... Oto ów tajemniczy gość:


No to chyba teraz już wszystko jasne: mam w brzuszku Dzidziusia :)))
Maluszek ma już 16 tygodni (a na zdjęciu 12) i wg planów urodzi się 22 września. Na zdjęciu ma 7cm i widać jego małe paluszki (tuż pod strzałką).

Cieszymy się bardzo, a Ala z zaciekawieniem podsłuchuje brzuszek i przekazuje nam, że Dzidzia je/śpi albo robi siu siu...

wtorek, 7 kwietnia 2009

Wiosenna czapeczka

Jakieś dwa tygodnie temu, kiedy świat za oknem wyglądał mniej więcej tak:

...usiadłam i wydziergałam wiosenną czapeczkę:


Ala cały czas nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła wreszcie założyć (bo ona uwielbia czapki i chodzi w nich nawet po domu...), ale jak ją skończyłam to jakoś jej ten zapał przeszedł... Dopiero dziś wygrzebała ją z wózka i założyła na głowę. Nawet na drzemkę nie pozwoliła jej sobie zdjąć...

7 kwietnia

Czas szybko mija a mi minęło chwilowo (mam nadzieję) natchnienie na blogowanie...
No ale dziś nie mogłam nie napisać, bo dziś jest wyjątkowy dzień. Dokładnie 2 lata temu, w Wielką Sobotę przyszła na świat Alicja.

Wyglądała wtedy tak:


A dziś - tak:

niedziela, 15 lutego 2009

Suszone pomidory

Wczoraj był 14 luty, a ja nawet się o tym św. Walentym nie zająknęłam... tymczasem dzień w tym aspekcie też był przemiły...
Po raz kolejny zrobiły na mnie wrażenie suszone pomidory. Pierwszy raz jadłam je u Ul, ale wtedy były na szpinaku, którego nie miałam w ustach od czasów przedszkola, bo wydawało mi się, że go nie lubię. Byłam w takim szoku, że jest pyszny, że pomidory przeszły prawie niezauważone, choć też były pyszne.
Wczoraj pomidory siedziały na pizzy obok grillowanych warzyw i kurczaka i to był HIT!.
Wróciłam do domu z mocnym postanowieniem ususzenia sobie pomidorowych zapasów.
Przepis jak to zrobić już mam (Google twoim przyjacielem...), więc prędzej czy później się za to zabiorę :)

sobota, 14 lutego 2009

Myszka krzyżykowa.

Ostatnio natchnęło mnie znowu na haftowanie krzyżykowe. Ta myszka urzekła mnie już dawno - lubię dmuchawce. Miło się ją haftowało, ale wyszła inaczej niż we wzorze - trochę sama zmieniłam świadomie, a trochę się myliłam (zwłaszcza przy futerku). Poza tym użyłam te kolory muliny, jakie miałam, bo nie chcę za dużo kasy na to wydawać (kryzys w końcu jest, co nie? ;) )

Tymczasowo, Myszka stoi sobie na półeczce, czekając na kolejne myszki z serii. Planujemy też małe przemeblowanie pokoiku Ali, więc obrazki zawisną dopiero jak meble znajdą się na docelowych miejscach.

Po długiej nieobecności...

... nadrabiam zaległości i wklejam dwie filcowe broszki, które zrobiłam sobie jakiś czas temu, by ożywić nieco czarny płaszcz i czapkę.

Długo nic nie pisałam - powód wyjaśni się niebawem, ale póki co to tajemnica.

niedziela, 1 lutego 2009

Znowu zima

Nie mamy TV i to się sprawdza.
Ale od czasu do czasu puszczamy Ali jakąś bajeczkę. Z największym entuzjazmem (zarówno przez Alicję, jak i przez jej mamę) przyjmowany jest krecik. Ta bajka po prostu się nie starzeje.
A tu mała zajawka z okazji tej, że znowu jest zima - o niezwykłym przyjacielu krecika Ze specjalną dedykacją dla Ju i Ko.



Tak, wiem - jest tam mały niewychowawczy fragment o jedzeniu sopli :/

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Alicja by Julia Gukova

Dawno tu nic nie pisałam :( ten mój drugi blog mnie pochłonął... i inne sprawy też.
Więc żeby nie było tak nudno, to chociaż jakąś Alicję dziś pokażę - tak sobie pomyślałam.
Dzisiejszą Alicję namalowała dla Państwa Юлия Гукова:

White Rabbit


Big Alice

White Rabbit

Podoba mi się jej zabawa z perspektywą i niepowtarzalne ujęcia. To ją wyróżnia.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

JajKokok

Kokok jest dziś z siebie bardzo dumna...

wiecie już, o co chodzi...

a kuku!
kurczaczek - słodziaczek w beciku:a teraz już każdy do swojego łóżeczka i dobranoc!
Odczuwalną stratą po odejściu niani, jest brak wiejskich jaj - niania przywoziła je nam od swojej mamy ze wsi... a były takie pyszne... mmm.... lepsze nawet od tych ekologicznych ze sklepu, no tych nawet dziś w sklepie nie było :( i skąd ja teraz Ali jajko wezmę? na te normalne (choćby z chowu ściółkowego) od razu reaguje alergicznie :( nie wiem co oni tym kurom jeść dają...